Tytuł wywalczony w kolejnym kraju stał się faktem! Paweł Korpuliński po triumfach w Szwecji i Polsce, tym razem w kapitalnym stylu zwyciężył w duńskim czempionacie.

W 2015 roku został Mistrzem Driftingowego Pucharu Polski „Drift Open”. Dwa lata później triumfował w Driftingowych Mistrzostwach Szwecji. W ubiegłorocznym sezonie w tym samym czempionacie zajął drugą lokatę. Na początku września Korpuliński sięgnął po jeden z największych sukcesów w swojej dotychczasowej karierze. Wywalczył tytuł Wicemistrza Świata Gymkhana GRiD w klasie RWD. Opromieniony tym sukcesem pojechał do Danii postawić kropkę nad „i” w kolejnej skandynawskiej serii.

  • Przed tą finałową rundą cyklu wiedziałem, że mam dużą przewagę nad rywalami w klasyfikacji generalnej, jednakże jeśli nic nie jest jeszcze przesądzone, to w takiej sytuacji zawsze trzeba nastawiać się na walkę do samego końca – podkreśla Paweł Korpuliński. – Z takim nastawieniem jechałem na te zawody. Jasne było, że nikt mi tego tytułu tak po prostu nie podaruje i każdy z kierowców będzie tam walczył o jak najlepszy wynik. Poza tym jeżeli już startuję w zawodach, to zawsze staram się traktować je poważnie.

Nie inaczej było i tym razem. Przed finałowymi zawodami w Danii w zespole panowała duża mobilizacja, a sam Paweł podszedł do rywalizacji mocno skoncentrowany. Efekt było widać już w kwalifikacjach. Korpuliński po raz kolejny okazał się najlepszy w tej części rywalizacji. Czwarta runda tegorocznego sezonu Nordic Drift Series i czwarta wygrana w sesji kwalifikacyjnej! Drifter z Warszawy otrzymał za to dodatkową nagrodę „King of Qualifications”.

Równie dobrze było w dalszej części rywalizacji. Paweł Korpuliński zwyciężył we wszystkich parach i tym samym mógł świętować nie tylko triumf w tej rundzie Driftingowych Mistrzostw Danii, ale też w całym czempionacie, dokładając tym samym kolejny tytuł do swojej bogatej kolekcji. Co jeszcze warte podkreślenia, także w tym przypadku niewiele brakowało do kompletu, bowiem kierowca charakterystycznego driftcara zbudowanego na bazie BMW 1M okazał się najlepszy w aż trzech z czterech rund całego duńskiego cyklu, raz był drugi.

  • Co chyba oczywiste cieszę się z tego mistrzostwa, ale szczególną satysfakcję dał mi ten komplet wygranych kwalifikacji – kontynuuje Paweł Korpuliński. – Podczas przejazdów w parach zdarzają się różne rzeczy, na które kierowca nie zawsze ma wpływ. Niekiedy, ktoś odpada naprawdę pechowo. W przypadku kwalifikacji jest inaczej, bo wówczas nie ma możliwości kontaktu z przeciwnikiem i wtedy tylko od samego zawodnika zależy, jak zaprezentuje się w tej części zawodów. W ligach, gdzie walczy się o krajowe tytuły, każdy z nas potrafi jeździć, stąd taka wygrana zawsze daje mi naprawdę dużo radości. W tym miejscu pragnę jeszcze podziękować całemu mojemu zespołowi, rodzinie, sponsorom i partnerom oraz kibicom, którzy też dodawali otuchy i trzymali za mnie kciuki. Dzięki za wszelką życzliwość, pomoc i wsparcie. To jest nasz kolejny wspólny sukces!